środa, 17 września 2014

Rozdział 5



- German muszę ci coś powiedzieć.
- Słucham. Co takiego?
- Wyjeżdżam do Francji. Na zawsze...
- Jak to?! Nie. Przecież nie możesz.
- A niby to czemu nie mogę?
- Bo cię kocham i dobrze o tym wiesz.
Zamurowało mnie. Więc jednak. Jednak on mnie kocha.
- I co z tego? Może ja też cię kocham ale co z tego skoro nie możemy być razem?
- Możemy...
- Słucham? Przecież ty jesteś z Jade! Jak ty to sobie wyobrażasz? Może będziesz leciał na dwa fronty? Lada dzień się jej oświadczysz. Może jeszcze mam wam ryżem na szczęście sypać co? Ja nie chcę tak żyć!!! - krzyknęłam. German przybliżył się do mnie znacząco i zaczęliśmy się całować. To była magiczna chwila. Jakby oderwanie się od szarej codzienności i problemów z którymi nie mogę się uporać. Codziennie się z nim całuję. No nieźle.
- Ja nie chcę tak żyć. - powtórzyłam już spokojnym tonem.
- Nie musisz. Angie mnie i Jade już nie ma. Z resztą nigdy nie było. Ona tylko tu mieszka ale to też kwestia czasu. Kocham tylko ciebie i chcę być tylko z tobą.
- Pozwól mi to przemyśleć.
- Zaczekam tyle ile będzie trzeba.
Udało mu się mnie pocałować w policzek i wyszłam z domu. No tego to się kompletnie nie spodziewałam. Ciągle nie mogę w to uwierzyć. Całowałam się z Germanem.. Co ja zrobiłam... ż drugiej strony to było takie piękne. Było późno więc zaraz po powrocie do domu poszłam spać...
...Siedziałam na łące pełnej kwiatów. Nagle pojawiła się ona.
- Witaj siostrzyczko. Jestem tutaj bo widzę, że nie radzisz sobie z tym wszystkim najlepiej. Jak ci to powiedzieć, korzystaj z życia. Widzę was. Co do siebie czujecie, jak bardzo siebie pragniecie, jak oboje płaczecie po nocach. Angie on cię kocha. Nie kieruj się ani mną ani wymówką że to twój szwagier. Nie cofaj się przed niczym. Jeśli chcesz mnie uszczęśliwić to bądź z Germanem. Jedyne czego chcę to waszego szczęścia. Chcę tego, i wiem że ty też tego chcesz. Kocham cię siostro. Do zobaczenia..
- Maria zaczekaj!!!...
Usiadłam na łóżku. Boże takiego snu dawno nie miałam. Normalnie to nie wierzę w takie zjawiska ale to była Maria. Wkrótce zasnęłam zmęczona myśleniem nad moim dalszym życiem. Nazajutrz obudziłam się w poprawnym humorze. nie idę do studia bo przecież jest sobota. Na szczęście. Nie mogłabym się skupić na zajęciach wciąż mając w głowie tylko i wyłącznie Germana. Po śniadaniu chwyciłam telefon, który zaczął dzwonić w moich rękach. Trochę mnie to zaskoczyło, bo dzwonił German do którego miałam wybrać numer.
- Halo?
- Angie chciałem..
- Przyjedź do mnie. Najlepiej teraz.
- Oczywiście. Zaraz będę.
Rozłączyłam się. Muszę mu w końcu powiedzieć. Przyjechał po dwudziestu minutach. W sumie to nawet szybko bo mieszkam po drugiej stronie Buenos Aires. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Byłam pewna, że to on. Otworzyłam drzwi. Od progu rzuciłam się na niego pozbawiając jakiegokolwiek prawa głosu i zaczęliśmy się całować. Nie przestając zamknęłam na ślepo drzwi i przeszliśmy do pokoju. Odsunęliśmy się od siebie dopiero po jakichś pięciu minutach.
- Mogę to potraktować jako tak?
- Tak. - powiedziałam i zaczęłam się śmiać. German mnie przytulił.
- Wiesz Angie miałem dzisiaj bardzo dziwny sen. Maria mi się śniła.
- Nic więcej nie mów. Mi też się śniła.
- Nie uważasz, że to trochę dziwne?
- Może trochę. Nie myślmy o tym.
German siedział u mnie jeszcze parę godzin.
- Violetta i Jade nie będą się o ciebie martwić?
- Skoro jestem na spotkaniu biznesowym to chyba nie.
- Ty kłamczuchu. Mnie też byś tak bezczelnie oszukał?
- Ciebie nigdy.
Wkrótce German wrócił do domu. Zostałam sama i zajęłam się po prostu myśleniem. Co będzie dalej. W jaki sposób pozbędziemy się Jade. Muszę wymyśleć coś najbardziej okrutnego. Coś co doszczętnie złamie jej serce. Nie jestem taka do krzywdzenia ludzi ale ona była z Germanem tylko dla pieniędzy. Szczerze mówiąc mnie one nie obchodzą. A ona szuka tylko bogatego sponsora. Zrobiłam się strasznie zmęczona. Może to te wydarzenia tak na mnie wpłynęły... Obudziłam się. Leżałam na łóżku, a na podłodze German. Okropnie boli mnie głowa. Usłyszałam jakieś krzyki. To były głosy.. Dzieci? Co za dzieci?! Po chwili drzwi się otworzyły i weszły dwie dziewczynki. Obie śliczne blondyneczki. Jedna wyższa, mogła mieć około sześciu lat. Druga może rok młodsza i deczko niższa.
- Mamusiu Clari nie chce mi dać pobawić się lalką! - powiedziała wskazując na drugie dziecko.
- Nie prawda Diana mi ją oddała wcześniej!                                         
- A nie możecie się ją pobawić we dwie? - powiedział German zaspanym głosem.
- No możemy. Chodź Diana przebierzemy ją. - wyszły.
- Mamusiu? - zapytałam zdezorientowana.
- Tylko nie mów, że zapomniałaś, że mamy dwójkę dzieci.
Nagle obraz zaczął się rozmazywać... Otworzyłam oczy i ujrzałam ściany mojego mieszkania.-------------------------------------------------------------------------------------------------------- 
-------------------------------------------------------------------------------- Noooooo to za sprawą bardzo miłej osóbki (którą teraz pozdrawiam :*) postanowiłam jednak pisać dalej :) //panna Kopytko

1 komentarz: