niedziela, 7 września 2014

Rozdział 4

Już następnego dnia poszłam do Germana. Muszę jak najszybciej zakończyć to wszystko.


- German muszę ci coś powiedzieć.
- Co takiego?
- Nie mogę być już dłużej guwernantką Violetty. Odchodzę. Oczywiście będę ją często odwiedzać, bo jest dla mnie najważniejsza, ale nie mogę dłużej tego ciągnąć.
- Angie...
- Nie German! Mam tego dosyć. Dosyć tej atmosfery, czuję się przy Jade nieswojo, ale to nie tylko z jej powodu odchodzę. Dość.
- Nie chcę żebyś odchodziła.
- Daj spokój. Od dawna tego pragnąłeś.
- Nigdy nie pragnąłem niczego tak bardzo jak ciebie. - staliśmy teraz blisko siebie. Bardzo blisko. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Byliśmy coraz bliżej, aż w końcu doszliśmy do tego. Do pocałunku. Trwało to długo, ale te pocałunki były takie magiczne, piękne. Były spokojne, powolne, nigdzie się nie spieszyliśmy. Potrzebowałam tego. On chyba też. Po jakimś czasie odsunęliśmy się od siebie wolno.
- Przepraszam ja nie...
- Nic się nie stało. Ja też..
- Żegnaj German.
- Angie proszę nie. - wyszłam. Po moim policzku spłynęła łza. Kocham go i ten fakt coraz bardziej mnie przytłacza. Mam dość tego życia. W głowie miałam tylko słowa Germana. Następnego dnia znowu tam poszłam diabli wiedzą po co. Zobaczyć się z Violą. Ja cały czas coś czuję do Germana. w tej kwestii chyba nigdy nic się nie zmieni. Boże, czym ja sobie zasłużyłam na takie cierpienie? Wiele kobiet pewnie marzy by być w takiej sytuacji jak ja. Nie bycie z nim to nie jest dobre rozwiązanie, bycie też nie. Chyba, że o czymś nie wiem... Co ja w ogóle z siebie robię?! Codziennie się z nim całuję i to tak bez żadnych konsekwencji! Było późno, chciałam już wrócić do domu. W sumie to nie chciałam się natknąć na Germana. Wszyscy są w domu, zwłaszcza Jade. Pech towarzyszy mi przy niemal każdym pobycie w tym domu.
- Do widzenia German.
- Wychodzisz?
- Tak.
- Zaczekaj. - powiedział i przyciągnął mnie do siebie łapiąc za nadgarstek. Stałam teraz naprawdę blisko niego. Aż za blisko.. - Znowu chcesz mi uciec tak bez słowa? Znowu mam się zastanawiać, czy kiedykolwiek jeszcze cię zobaczę dopóki nie przyjdziesz?
- Czego ty właściwie ode mnie oczekujesz po swoim zachowaniu German? - mówiłam spokojnym dyplomatycznym tonem. Chciałam wreszcie to zakończyć, raz na zawsze.
- Jakim zachowaniu? - ja chyba dłużej nie wytrzymam. Po dłuższym, czyli sekundowym namyśle coś we mnie pękło. Nienawidzę go! Tak mówiło wszystko. Myśli, rozum, nawet serce, tyle że z nutką tej szaleńczej miłości. Rzuciłam mu się na szyję co było równoznaczne z całowaniem. German przycisnął mnie do siebie obejmując dwiema rękami moje plecy i odwrócił nas w przeciwnym kierunku. Tak namiętnie się jeszcze nie całowaliśmy. Całą moją złość przelewałam na pocałunki. Byłam na niego wściekła jak nigdy. Za wszystko co mi zrobił. Staliśmy tak sobie na środku korytarza i każdy w każdej chwili mógł nas zobaczyć, zwłaszcza Jade albo Olga. Boże, Violetta.. Co ona by powiedziała po zobaczeniu ojca całującego się namiętnie z ciotką? Nie przestając na oślep weszliśmy do jego sypialni. Tam dopiero zaczęła się cała zabawa. Po jakimś czasie German zaczął rozpinać moją sukienkę. Sama się sobie dziwię, że go nie zatrzymałam. Co we mnie wstąpiło? Nawet nie zauważyłam kiedy moja sukienka leżała na podłodze a German był bez spodni [...]. Przebudziłam się w środku nocy. Leżałam na boku przykryta kołdrą po pachy, bo przecież byłam zupełnie goła. Ręka Germana przełożona była przez moją talię. Teraz dopiero dotarło do mnie co zrobiłam. Muszę wracać do domu i jak najszybciej o tym zapomnieć, choć było piękne. Lekko się poruszyłam, a German zaraz się ocknął.
- Wybierasz się gdzieś?
- Nie.
- Dobrze. To śpij. - powiedział i przytulił się do mnie przytulając i przy okazji zasypiając. Zaczęłam płakać bezdźwięcznie. Moją twarz moczyła łza po łzie. Co ja narobiłam. Po czymś takim śmiało można powiedzieć, że mamy romans. Spieprzyłam życie jemu i sobie. Po jakiejś godzinie bez snu utwierdzona w tych myślach postanowiłam iść. Delikatnie ruszyłam rękę Germana, ale on od razu się obudził i przyciągnął do siebie.
- Znowu chcesz mi uciec? Ty płaczesz? - usiadłam.
- German co my właściwie wyprawiamy? To nie powinno się wydarzyć. Teraz pewnie zaczniesz mi tu farmazony wciskać, że wszystko jest dobrze. Nie jest i nie będzie dobrze. Jest Jade. A jeśli nie będzie Jade to jakaś inna kobieta zacznie się do ciebie przystawać i będzie tak jak z Esmeraldą, tyle że tym razem do tego ślubu dojdzie. A o mnie zapomnisz. O tym co nas łączyło i znowu stanę się dla ciebie jedynie szwagierką i guwernantką córki. Nie chcę żyć w ten sposób. Nie chcę przez to przechodzić. Nie dasz mi tej pewności, że coś takiego się nie wydarzy, bo sam nie wiesz czy jesteś ze mną czy nie. Polecisz do innej a wrócisz do mnie jak ci się znudzi. Tak nie będzie. No chyba że...
- Kocham cię Angie. - w tym momencie mnie zamurowało. Dosłownie to chciałam powiedzieć. No chyba że mnie kochasz. Po moim policzku spłynęła łza. I kolejna po drugim.
- Tak? Kochasz mnie?... Ja też cię kocham. - powiedziałam z płaczem i rzuciłam się na niego z pocałunkami. Nie udało nam się powstrzymać uczuć... Ta noc nie należała do bardziej przespanych. Nad ranem wreszcie mi się udało. Wstałam nie budząc Germana, ubrałam się i już miałam wyjść z pokoju i wrócić do domu ale się obudził.
- Angie.
- German to nie tak. - powiedziałam zamykając drzwi. - Ja pójdę do domu. Jeśli ktoś rano zobaczy mnie tutaj i to jeszcze w łóżku z tobą to oboje nie będziemy mieli życia dobrze wiesz.
- I chcesz mnie tak samego zostawić?
- Ja jestem pewna, że sobie poradzisz.
- Zaraz zaraz. Angie ja ci nie pozwolę teraz wyjść z domu i iść na drugi koniec miasta pieszo.
- Zamówię taksówkę.
- O czwartej nad ranem? Nie ma mowy. Po nocach kręci się mnóstwo zboczeńców i bandytów. Jeszcze któryś ci coś zrobi. Nigdzie nie idziesz.
- No dobrze ale rano wracam do domu tak, żeby nikt się nie zorientował.
- No niech ci będzie. Masz zamiar spać w ubraniu? - zapytał z tym swoim szyderczym uśmieszkiem.
- A co jeśli tak?
- Uparta jesteś.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - powiedziałam ściągając sukienkę i kładąc się do łóżka. Nadal nie wiem czy dobrze robię. Poszłam do łóżka ze szwagrem i.. Podobało mi się. To może być początek czegoś pięknego, albo czegoś okropnego. Cała rodzina może się od nas odwrócić. Co na to powie Violetta? Z resztą nie jesteśmy nawet oficjalnie razem. Nie oficjalnie też nie. Zadręczona myślami zasnęłam. Rano obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno. German jeszcze spał. Ostrożnie wstałam i założyłam sukienkę. Nagle poczułam czyjeś ręce na mojej talii. Obróciłam się.
- Już idziesz?
- Tak. Im szybciej tym lepiej dobrze wiesz...
- Tak, wiem.
- Dziękuję za wszystko. - szepnęłam mu do ucha a następnie pocałowałam w policzek i wyszłam. Wróciłam do domu. Zrobiłam sobie śniadanie i kawę i usiadłam w fotelu oglądając jakieś romansidła. Dlaczego akurat to? Potem zrobiłam sobie popcorn i tak spędziłam resztę dnia myśląc o tym jak mi było dobrze z Germanem. Wielokrotnie biłam się z myślami czy ja dobrze robię. Wielokrotnie wybierałam numer Germana a potem odkładałam telefon. Muszę dać sobie czas. Muszę dać sobie czas, muszę dać sobie czas. Ta myśl tak mną zawładnęła, że siedziałam piętnaście minut jak zahipnotyzowana. Spojrzałam na zegarek. Była 23.20. Poszłam do łazienki wziąć prysznic a potem położyłam się do łóżka... Postanowiliśmy z Germanem wreszcie powiedzieć o nas Violetcie. Siedzieliśmy akurat w salonie a ona wychodziła z kuchni.
- Violetta usiądź chcielibyśmy ci coś powiedzieć.
- Co takiego?
- Violu bo ja i Angie.. My jesteśmy razem...
- Co?! Chcesz mi powiedzieć, że mój ojciec i ciotka są parą?! Tego bym się po was nie spodziewała! Jak wy w ogóle możecie?! To jest obrzydliwe!! Pomyśleliście o mnie? Co by na to powiedziała mama?! Może mi jeszcze powiedzie, że dzieciaka zrobiliście?! Nie chcę was znać!!! - krzyknęła z płaczem i wybiegła z domu. Ja też się rozpłakałam i wybiegłam za nią, a za mną German. Po kilkudziesięciu metrach biegu zaczęłam zwalniać, bo zbliżałam się do ulicy. Liczyłam, że Violetta też to zrobi, ale niestety po chwili usłyszałam jedynie pisk opon i wielką plamę krwi na drodze.
- Violetta!!! - krzyknęłam i otworzyłam oczy. Zobaczyłam ciemność, zorientowałam się, że to był tylko sen i zaczęłam płakać. Co jeśli to się wydarzy  prawdziwym życiu? Nie chcę jej stracić, ona jest dla mnie najważniejsza na świecie. Teraz widzę, że przez ten romans mogę stracić wszystko. Poszłam do łazienki. Wyglądałam jak zombie. Twarz blada, na głowie jeden wielki kołtun a oczy napuchnięte i zaczerwienione. Ogarnęłam się trochę i wróciłam do łóżka. Rano zaraz po śniadaniu zadzwoniłam do Germana. Nie mogłam dłużej zwlekać z tą decyzją.   -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------- Nooooooowy rozdział nareszcie nieco dłuższy w ramach rekompensaty. Mam nadzieję, że się spodoba. Jak będziecie komentować to może nawet będzie więcej niż jeden rozdział każdego dnia :D Wszystko w waszych rękach. //panna Kopytko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz